Gim2 (Gizman2) - blog z życia codziennego i nie

Lipiec 2017

Portretowy imperatyw

Potrzebuję ludzi.

Ostatnio tak się jakoś składało, że większość moich zdjęć była bez ludzi. Zaczynam dotkliwie jednak odczuwać chęć zrobienia jakiejś sesji – i nawet mam jeden pomysł.
Niektórzy nie robią w ogóle portretów, niektórzy robią same zdjęcia reporterskie, niektórzy tworzą jakieś abstrakcje – ja jednak potrzebuję do osiągnięcia stabilności umysłowej zarówno tych zwykłych, pogardzanych przez pewnych “artystów” landszaftów, jak i portretów.

Fotografowanie widoczków jest naprawdę świetne – człowiek integruje się z naturą, dopracowuje warsztat, sposób patrzenia, a poza tym tak naprawdę potrafi wniknąć w samego siebie. Bo przecież fotografując oddajemy to, co widzimy – przez pryzmat właśnie samych siebie.
Ale – okazuje się, że to nie wystarcza. Potrzeba mi interakcji z drugim człowiekiem. Najlepiej z pojedynczym - dlatego pewnie nie umiem robić tzw. street-photo, gdzie z założenia ludzi jest więcej, a sytuacja jest na tyle szybka, że jakiejś głębokiej więzi z modelem raczej nie da się nawiązać.

I właśnie nadszedł znowu czas, że potrzebuję czegoś, co pozwoli mi na nawiązanie tej magicznej więzi z drugą osobą, jaką można odkryć tylko między fotografującym a fotografowanym. Oczywiście, mam na myśli sesję z kobietą. Oczywiście z ładną kobietą. Czy ja już pisałem, że to coś analogicznego do tańca? A tak – pisałem.
Ależ mam okropną naturę – nie dość, że wolę kobiety (a więc tak jakby obnoszę się z moją heteroseksualnością, co jest przecież niepoprawne politycznie w nowoczesnej Europie), to jeszcze dyskryminuję te brzydkie, piękne stawiając bezsprzecznie na piedestale. Świnia!

Fokos, Kenna i inni minimaliści

– … Założysz filtry, przymkniesz obiektyw, ustawisz długi czas i będziesz miał super-seksowne zdjęcie w stylu Fokosa — usłyszałem ostatnio będąc nad morzem. Tą grubą ironię kierował do mnie Keek, podczas wypadu do Gdańska.
A ja i tak lubię fotografie Fokosa, pomyślałem sobie.

To jest chyba zwyczajnie kwestia gustu - podobają mi się takie minimalizmy, tak samo jak podobają mi się rude piegowate kobiety z kształtnymi ustami i zielonymi oczami - gdy inni wolą blondynki.

Ja tego typu zdjęcia lubię chyba na tej samej zasadzie, na jakiej podobają mi się mocne, proste portrety - też minimalistyczne, bez jakiegoś tła, rekwizytów, i tak dalej. Tylko człowiek.  Podobnie tutaj.

Może niektórym to się wydać herezją, ale fotografia musi z założenia pełnić też rolę… że tak to nazwę - malarską. Tak, żeby można było zdjęcie powiesić na ścianie, bo jest ładnie. Fotografia nie musi nieść przesłania, może być po prostu ładna, albo pasująca w czyjś gust. Być może zresztą dlatego też powstają takie dzieła, jak Besztardarium? Choć sam wątpię, by komuś się to podobało, to… mówią, że każda potwora znajdzie swego amatora.
Tylko czy aby powinno się to od razu nazywać sztuką? Szczerze wątpię.

No ale cóż, trudno.
Tak czy siak przyznaję się bez bicia - jak mi najdzie ochota i dopisze wena, zamierzam robić fokosowe zdjęcia. Choć przyznam, że szukam ostatnio jednak czynnika ludzkiego na zdjęciu, czego efektem bywają moje dziwne prośby o pozowanie - w bezruchu, ciemną nocą pod wiaduktem, przez kilkadziesiąt minut w mdłym świetle pobliskiej latarni.
Każdy ma jakieś odchyły, prawda? ;)

Bekstejdże

Tak właśnie do mnie dotarło, że jeszcze nie podziękowałem oficjalnie za niedawną Niezwykłą Niedzielę.
No więc oficjalnie: dziękuję Basi, Kasi, Zosi… nie, Zosi nie dziękuję. Zapędziłem się po prostu. ;)
Dziękuję Mateuszowi (mojemu Pierworodnemu), Michałowi, Wuwu, Leszkowi za wypożyczenie UPSa, UPSowi za to, że się nie zepsuł, blendzie, lampie, drabince, statywom, obiektywom, dupkom, i tak dalej. ;)
Aha, dziękuję jeszcze raz Basi.


autor: Wuwu

W temacie szczegółów technicznych - poniżej możecie zobaczyć “od kuchni” realizację ostatniego zdjęcia. Muszę przyznać się do dwóch rzeczy:
  • trochę nachodziłem się, żeby znaleźć odpowiednie przejście podziemne; jak już znalazłem takie, jak chciałem, to okazało się, że nikt tam nie chodzi, więc nie mogłem liczyć na naturalne “ludzkie” tło;
  • nie wiem, może i nie powinienem się zwierzać z takich rzeczy, ale - nie potrafię obsługiwać fotoszopa tak, jak niektórzy magicy; dlatego też całe zdjęcie musiało zostać stworzone za pomocą lampy, strumienicy, UPSa (bo w przejściu nie było źródła prądu, a generator do lamp kosztuje krocie), oraz odpowiednich manewrów migawką, by rozmyć sylwetki drugoplanowe.


…lampie, drabince, statywom…
autor: Wuwu

PS. Już od dłuższego czasu miałem ochotę na jakieś panoramki, i proszę - prawie jak Wiem, wiem - “prawie” robi wielką różnicę. ;)